Zapałka – dobre miejsce z dobrą kawą?

Kiedy przeprowadziłam się do Bydgoszczy z Łodzi, czyli miasta, które restauracjami i kawiarniami stoi – byłam bardzo zasmucona. Co będę pić? Gdzie będę jeść? Czy będzie miejsce, na które co jakiś czas najdzie mnie ochota? Niestety jestem kawoszem i nie znoszę, kiedy w kawiarniach podaje się niesmaczne i źle przyrządzone kawy. Nie lubię Starbucksa, bo niestety kawa, którą tam serwują jest gorsza od choćby tej z Orlenu. 

 

Oczywiście, jest zasada, że dobry barista z jakiejkolwiek kawy i jakiegokolwiek ekspresu (a przecież w Starbucksie oba te czynniki są raczej na dobrym poziomie) zrobi dzieło sztuki, o tyle w wielu miejscach brakuje po prostu dobrych baristów, a właściciele tych kawiarni nie inwestują w szkolenie swoich pracowników.

Odkrycie?

Zaczęłam swoje poszukiwania i zaczerpnęłam wiedzy od znajomych. Rozpoczynając więc swoją przygodę z Bydgoszczą, Zapałka Coffee była pierwszym miejscem, które odwiedziłam. Od samego wejścia można było zobaczyć, że jest to miejsce raczej kameralne, bardzo przyjemne (czuć było zapach pieczonego ciasta), a jednocześnie całe wnętrze jest w ciekawym klimacie. Na ciemnych ścianach widnieją kredowe rysunki, które co jakiś czas się zmieniają. Odczytamy tam także hasło do Wi-Fi, więc dla wszystkich chętnych pracujących w kawiarniach – problem z zapytaniem z głowy.

Przejdźmy jednak do tego, co oferuje Zapałka Coffee. Jak sama nazwa wskazuje, jest to miejsce dla kawoszy :). Znajdziemy tutaj standardowe rodzaje kaw (cappuccino, latte, americano itp.) ale także małe wariacje na temat kawy, takie jak:

  • cola / tonic espresso (czyli połączenie espresso z tonikiem lub colą) – taka kombinacja powoduje, że kawa przepięknie oddziela się od toniku
  • kawa mrożona (i to w końcu kawa, do której nie jest dodawana bita śmietana i inne zgubne dodatki)

Ważne jest zaznaczenie, że choć standardowy wybór kaw i herbat (który też jest całkiem rozbudowany) raczej się nie zmienia, to druga część menu jest sezonowa. Dlatego inne pozycje na tablicy znajdziemy w okresie jesienno-zimowym, a inne w wiosenno-letnim.

Jak na standardowego człowieka przystało, zimą brakuje mi opcji letnich, a latem zimowych. Ale jak to mówią – wszystkim nie można dogodzić, a człowiek zawsze znajdzie coś, na co mógłby ponarzekać.

Do tego w menu znajdziemy wspaniałe lemoniady robione na miejscu, które stawiają na nogi. A ta z cytryną i limonką to prawdziwa petarda! Po spróbowaniu tego napoju, już żadna inna lemoniada nie będzie smakować tak dobrze. Serio! Latem wypijam litry lemoniady tygodniowo i musze przyznać, że ta z Zapałki naprawdę robi robotę. Jest mocno kwaśna, pyszna i orzeźwiająca :). Często wybieram ją zamiast porannej kawy.

Podobne smaki prezentuje pozycja “Mohito bez prądu” – czyli coś, co uwielbiają wszystkie kobiety :). Kiedy do Starego Miasta dojeżdżacie autem, a macie ochotę na swojego ulubionego drinka, wpadajcie do Zapałki. Ich Mohito bez prądu jest bardzo dobre :).

Jedyną opcją, której nie spróbowałam z wiosenno – letniego menu jest Cydr na lodzie. Ale już sama nazwa brzmi obiecująco.

Co tam można zjeść?

Ważną częścią menu Zapałki są także ciasta. I to jakie! Od standardowego (widzianego przeze mnie najczęściej) Zawału serca, czyli przesłodkiego ciasta z (chyba) karmelem przez niestandardowe WEGAŃSKIE wariacje, po np. wegańskie rurki z kremem czy testowe desery z chia. Pomysłowość załogi, a co za tym idzie różnorodność wyboru ciast powoduje, że do Zapałki zaglądają i standardowi ciastożercy, którzy niejednokrotnie decydują się na wersje wegańskie, jak i ci, dla których owe ciasta są tworzone.

Prawdziwym hitem w Zapałce, są wegańskie pączki, które powstają raz do roku w Tłusty Czwartek. Ich smak i wykonanie (a także ogromna ilość rozłożona co roku na najdłuższym stole) są naprawdę zaskakujące i z tego co mi wiadomo, sprzedają się na pniu.

Wystrój już nie taki super.

Choć powodów na narzekań jest mało, jedynym minusem jest sam wystrój lokalu, a raczej jego stan. Zdecydowanie od dłuższego już czasu lokal powinien być odświeżony, a ściany pomalowane na nowo. Bo w tym momencie mamy takie wrażenie, że nikt się tym miejscem nie przejmuje – a doskonale wiemy, że tak nie jest.

A jak pracuje zespół?

Na koniec – zdecydowanym plusem jest zespół, który tam pracuje. Ludzie są uśmiechnięci, chętni do rozmów, widać, że czują klimat tej kawiarni, a także w licznych plakatach przemycają swoje zainteresowania i przekonania, które zazwyczaj spotykają się z filozofią tolerancji dla wszystkich. To bardzo fajne, kiedy wiesz, że ktoś kto Cię obsługuje jest weganinem, ale sprzedając ci bułkę z szynką (O właśnie! Rano zawsze można kupić fantastyczne bułki do wyboru z szynką, mozarellą, suszonymi pomidorami czy też pasztetem wegańskim) życzy smacznego i nie patrzy wzrokiem karcącym Twoje postępowanie.

Podsumowując, Zapałka Coffee to miejsce, które z czystym sumieniem można polecić na dobrą kawę i ciacho, a także wiele innych specjałów, które oferują w swoim menu. Ważne jest też to, że panuje tam przyjacielski i jednocześnie przytulny klimat, a lokalizacja miejsca powoduje, że podczas codziennych, popołudniowych tłumów na Starym Rynku, jest miejsce w którym zawsze są ludzie, ale jednak można swobodnie znaleźć dla siebie miejsce.

Nasza ocena:

Smak i jakość jedzenia

Jakość obsługi:

Wygląd wnętrza

Galeria zdjęć