Makarun Bydgoszcz – źle i tanio?

Makarun to jedna małych sieciówek, która niedawno pojawiła się na naszej bydgoskiej mapie foodowej. Na fali popularności małych, ale klimatycznych miejsc, w ścisłym centrum powstało miejsce, które oferuje różne makarony w przystępnych cenach i różnych smakach.

Dlaczego nie lubię takich miejsc?

Bardzo lubię jedzenie. 🙂 Często też jeżdżę do klientów w różnych częściach kraju  albo siedzę w pracy do późna. Dlatego lubię mniejsze miejsca, w których można szybko, smacznie i przede wszystkim przewidywalnie zjeść. Dla mnie w takich powtarzalnych miejscach (ale już nie fast-foodach takich jak MacDonald) ważna jest właśnie przewidywalność.

 

Patrząc na takie obiekty jak bary krewetkowe – wchodzisz i wiesz, że wszystko jest z krewetkami i to jest ok, jeśli masz na to ochotę. To wygodne – wiesz czego się spodziewać, a poziom jedzenia jest w miarę równy. Nawet jeśli jesteś w innym mieście – wchodzisz do tego samego lokalu i wiesz co dostaniesz. Idealne miejsce na szybki lunch czy wczesny obiad za stosunkowo niewielką kwotę.

 

Kiedy wybrałem się do Makarunu po raz pierwszy był bardzo ciepły dzień. Pomyślałem sobie, że podsmażany makaron z oliwą i jakimś sosem to idealne rozwiązanie. Lekko i zdrowo.

 

 

Zaraz po wejściu do lokalu nad ladą zobaczymy różne przykładowe dania, które wyglądają bardzo smacznie. Kiedy zdecydujemy się na coś konkretnego zaczynają się drobne problemy…Lubię kiedy rzeczy są gotowe i proste. Wybieram konkretną pozycję z menu i czekam na danie. Obsługa może dopytać o oczywiste dodatki takie jak napój czy poziom wysmażenia. Chcąc zjeść coś szybko nie mam ochoty zastanawiać się i wybierać jednego z 5-7 rodzajów makaronu i 10-15 dodatków, w dodatku nie mając do końca wiedzy czy będą one do siebie pasować. Dlatego też nie cierpię Subwaya – duży wybór mnie przytłacza kiedy chcę… po prostu szybko coś zjeść!

 

Zaczynamy od wyboru wielkości porcji, co jest całkiem logiczne, ale później okazuje się, że mamy też wersję standardową (kilka dodatków) i premium (więcej dodatków), ale za niektóre dodatkowe dodatki (masło maślane!) dodatkowo płacimy!

 

Cennik jest dla mnie nie do opanowania. Możliwość skonstruowania takiej porcji na jaką mamy ochotę, dla niektórych może być zaletą. Dla mnie to wada, ponieważ nie wiem ile w końcu zapłacę, jak te rzeczy będą się ze sobą łączyły i czy dokonuje dobrego wyboru, a niestety obsługa nie jest zbyt pomocna.

 

Jakość obsługi – spoko?

Obsługiwał nas bardzo młody chłopak, który początkowo siedział przy jednym ze stolików i chyba jadł swoją porcję, popijając sokiem, więc nie spodziewaliśmy się, że to on przyjmie zamówienie. Próbował być miły i uśmiechać się szeroko, a nawet zagadywać. Pozostała część załogi była… martwa. Nie było w nich żadnej interakcji.  Mechanicznie narzucali porcję do garnków i pudełek. Tak po prostu.

 

Jak pisałem już wcześniej trudno było mi się skupić w bardzo dużej gamie dodatków i możliwości, a niestety wydaje mi się, że obsługę przerosły dwa zamówienia na raz i niestety sami nie do końca wiedzieli co z czym będzie pasować. Finalnie więc próbowałem pójść po najmniejszej linii oporu i po prostu zamówić, obojętne co.

 

Wygląd wnętrza

Jakość wnętrza lokalu jest na przyzwoitym poziomie. Ciężko się przyczepić.

Stoliki mogłoby być minimalnie większe, trochę trudno było zjeść w dwie osoby siedząc naprzeciwko siebie. Za ladą widać coś na kształt otwartej kuchni. Było czysto i schludnie.

 

Ogromnym wyróżnikiem jest próba pójścia w kierunku EKO, ale równocześnie brakuje konsekwencji. Miałem niestety poczucie, że to trochę “na pokaz”. Talerzyki (nie wyglądały zbyt apetycznie) z bio-makulatury, słomki również papierowe, a napoje podano już w standardowym plastiku. O co tu chodzi?

 

Ogólne wrażenia na plus.

Toalet brak więc nie ma czego oceniać 🙂

 

Smak jedzenia

No i tutaj niestety spore rozczarowanie. Za swoją porcję zapłaciłem nieco ponad 20 zł, co nie byłoby jakąś bardzo wysoką kwotą gdyby nie ta jakość.

 

Niestety może ze względu na niewielki ruch, może z innych względów, miejscami makaron był już wyschnięty.  Na pewno kojarzycie to uczucie kiedy na języku czuć wyraźnie, że to nie jest świeży makaron, tylko drobne i suche szczątki. Samo danie było podane w max 3-4 minuty (co jest oczywiście plusem).

 

Sam sos smaczny, choć mógłby być wyraźniej doprawiony. Grzybków i zasmażki z boczkiem trzeba było się doszukiwać – zdecydowanie nie była to wersja “na bogato”. Sam parmezan smaczny i fajnie się komponował.

 

Ogólne wrażenia – słaba 3 w skali do 6. Gdyby cena była o połowę niższa – pewnie dalibyśmy radę wskoczyć w okolice 4. Raczej nie wrócę – wolę dopłacić kilka złotych i zjeść burgera.

 

Komentarze

mood_bad
  • Jeszcze nie ma komentarzy.
  • chat
    Dodaj komentarz