Trójmiejski Sexy Bull

Brzmi zabawnie prawda? Ale tak jest! Mowa tu o Sexy Bullu, wyjątkowym lokalu, który mieści się w nowym kulinarnym sercu miasta Gdańsk, a mianowicie Słonym Spichlerzu. Niecodzienny koncept zawiera w sobie aż dziewięć restauracji, każda z przysłowiowej „innej beczki”. Znajdziecie tam ramen i Sushi (w jednym!), pizze prosto z pieca, a dla amatorów kuchni polskiej, nasze tradycyjne dania jak pierogi czy kotlet schabowy. Dodatkowym atutem tego miejsca jest umieszczony na 1 piętrze tzw. Salty bar, który kusi szeroką ofertą alkoholi, win i napojów bezalkoholowych, słowem dla każdego coś miłego. Jednak nie o Słony a Sexy jest bohaterem tej opowieści.

Alicja

Alicja

Krok od Neptuna

Istnieje przekonanie, że wizyta w Gdańsku bez spotkania z Neptunem jest wizytą straconą. Zatem planując weekendowy wypad do Trójmiasta naturalną rzeczą wydaje się spacer po starówce. Jest to moje ulubione miasto ze względu na barwną architekturę kamieniczek, które można podziwiać przechadzając się po Długim Targu. Po wyjeździe na studia urzekły mnie ich wyjątkowe historie, w jednej z nich miałam nawet okazję zamieszkać… Oszołomiona pięknem budynków, słońcem i wysoką temperaturą, zaczęłam szukać schronienia w cieniu miło wyglądającej knajpy. Zbliżała się godzina obiadowa i wszędzie był tłum. Postanowiłam przejść się nieco dalej w stronę Motławy. Tam odkryłam stosunkowo nowo powstałą Wyspę Spichrzów na której stoi Słony Spichlerz, wyjątkowo urządzona przestrzeń o uroczym klimacie.

Nie byłam pewna na co mam ochotę. Dodatkowy mętlik w głowie zgotowała mi szeroka oferta tego miejsca. Bez kombinowania postawiłam na burgera. W moim przekonaniu to pewniak. Czy rzeczywiście tak było?

Życie jest sexy!

Charyzmatyczne hasło reklamowe Sexy Bulla, przekonało mnie, że to miejsce w sam raz dla mnie. Przeglądając ofertę możemy być pewni, że znajdziemy coś dla siebie. W menu znajdują się typowi przedstawiciele burgerów jak i autorskie wariacje z owocami morza. Nie chce Wam za dużo zdradzać, bo liczę, że sami odwiedzicie to miejsce. Ja zdecydowałam się na popisowego Sexy Burgera oblanego ogromną ilością sera – ilością, której wcześniej nie widziałam na oczy i nie byłam pewna czy jestem w stanie przejeść. Jednak najważniejsze w burgerach jest mięso, w przypadku mojego wołowe. Opinie na temat stopnia wysmażenia mięsa w tym miejscu są różne, jednak ja nie mam żadnych zastrzeżeń. Poprosiłam o średnio wysmażone i takie znalazło się na moim talerzu. Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić to bułka, nieco za sucha i zdecydowanie za mało chrupiąca. Za to całkiem nieźle poradziły sobie dodatki- krążki cebulowe i dobrze wysmażone bataty stanowiły perfekcyjne uzupełnienie mojego posiłku. Oczywiście nie zjadłam tego wszystkiego sama! Mogę Wam zdradzić, że mój towarzysz był równie zachwycony co ja, nie tyle jedzeniem, a samym konceptem. Największym zaskoczeniem było połączenie Burgers&Prosecco. Kieliszek bąbelków doskonale komponował się z resztą i pozwolił pochłonąć mi większą część porcji.

#HEYSEXY! Wrzuć na luz…

Byczek nie ma osobnej sali, jest za to kuchnia i wspólna przestrzeń Słonego Spichlerza, możecie zatem usiąść gdzie tylko macie ochotę, czy to sala śniadaniowa, obiadowa, a może strefa chillu? Uwierzcie mi, jest co zwiedzać. Atmosfera w lokalu jest zdecydowanie luźna, nie trzeba martwić się stosownym strojem, a sama obsługa jest pogodna i uśmiechnięta. Mimo, że nie zawsze w 100% ogarniają zmieniającą się ofertę, nadrabiają otwartością i pozytywnym podejściem do klienta – gotowi pomóc na miarę możliwości, jeśli gość chce współpracować. Jednak wybierając Sexy Bulla musisz uzbroić się w cierpliwość, zwykle jest spory ruch, a czas oczekiwania może wydłużyć się nawet do 50 minut. Nie pozostaje nic innego jak chwycić w dłoń Prosecco i cieszyć się słońcem, którego ostatnio nie braknie. Warto wspomnieć o cenach, które nie są ani za wysokie ani za niskie. Idąc w takie miejsce musisz liczyć się z tym, że płacisz również za miejscówkę, która w tym wypadku jest rewelacyjna.

Szczęśliwe zakończenie?

Całość oceniam na plus. Mimo drobnych potknięć jestem gotowa zjeść tam jeszcze raz, być może flirt przerodzi się w gorącą miłość. Póki co Byczek nie jest moją ulubioną restauracją, mogę za to śmiało powiedzieć, że podbija serca ludzi z Trójmiasta, biorąc pod uwagę ruch i oceny w sieci. Z pewnością sprzyja temu przyjazna atmosfera i wyjątkowa lokalizacja w centrum Śródmieścia.

Nasza ocena:

Smak i jakość jedzenia

Jakość obsługi:

Wygląd wnętrza

Galeria zdjęć

Komentarze

mood_bad
  • Jeszcze nie ma komentarzy.
  • chat
    Dodaj komentarz